Malbork – Kanał Elbląski – Żuławy

Data: 09-12.07.2026

VeloPlanner

W czwartek po pracy zapakowaliśmy się w samochód i pojechaliśmy do Malborka. Tam mieliśmy upatrzony nocleg na Campingu Nad Stawem (https://maps.app.goo.gl/cMQTYdmAjgDVHnZr5, 100 zł za naszą dwójkę, namiot i samochód). Kemping z czystym zapleczem sanitarnym, prądem na stanowiskach i co najważniejsze, położony blisko kładki przez Nogat, która prowadzi prosto do zamku. Z kempingu roztacza się piękny widok na zamek. Dodatkowo, centralnym miejscem na tym kempingu jest staw, w którym bez dodatkowych opłat, w godzinach 8.00 – 20.00, można łowić ryby.

Miejsce to ma jednak dwa minusy. Pierwszy: kemping położony jest pomiędzy ruchliwą drogą, a linią kolejową i nie ma co ukrywać – jest głośno. Słychać przejeżdżające samochody i pociągi. Ale cóż, uroki miasta. Drugi minus to cena za pozostawienie samochodu na czas wyprawy: 50 zł za dobę… Za trzy dni 150 zł, bardzo drogo. Dlatego znaleźliśmy parking w samym centrum Malborka o nazwie Centrum II (https://maps.app.goo.gl/GhzY7V3FU5VTQZUC7). Parking jest bezpieczny, a opłata wynosi 2 zł/h i obowiązuje w godz. 8.00 – 17.00 wyłącznie w dni robocze. W sumie za pozostawienie samochodu od piątku rano do niedzieli po południu zapłaciliśmy 14 zł…

Dzień 1

W piątek po śniadaniu i kawie pojechaliśmy odstawić samochód na parking i ruszyliśmy w trasę.

Początkowo biegła świetnym odcinkiem rowerowym wzdłuż Nogatu, ale kilka kilometrów za Malborkiem (niemal autostrada rowerowa, asfalt, oświetlenie) nagle skończyła się w … trawie. Na dodatek dzień wcześniej lał deszcz w tym rejonie i polna droga stała się po prostu nieprzejezdnym błotem. Znaleźliśmy przejezdny odcinek i później już bez problemów jechaliśmy Szlakiem Zamków Gotyckich przez Sztum i Dzierzgoń. Następnie nasza trasa prowadziła na wschód w kierunku Kanału Elbląskiego dość nudnym fragmentem drogami publicznymi, jednak z małym natężeniem ruchu.

Sytuacja zmieniła się za Jelonkami, gdzie wjechaliśmy na Szlak Kanału Elbląskiego i mijaliśmy kolejne pochylnie. Pierwszy raz byliśmy nad Kanałem Elbląskim. Kilka lat wcześniej, kiedy rodzinnie opływaliśmy Wielką Pętlę Żuławską (Pętla Żuławska | Pływaj,Zwiedzaj,Odpoczywaj) nie udało nam się tam dotrzeć, a i później nie było jakoś po drodze. Tym razem się udało i musimy przyznać, że pochylnie zrobiły na nas niesamowite wrażenie. Są to świetnie zachowane konstrukcje, które do dziś działają tak, jak były zaprojektowane w XIX w., czyli bez użycia silników elektrycznych (są napędzane wyłącznie wodą i grawitacją). Wzdłuż kanału biegnie droga rowerowa, równa i bezpieczna, odpowiednia np. dla rodzin z dziećmi (chociaż przy pochylniach są strome podjazdy). Gdyby ktoś był w pobliżu, to warto zostawić samochód na parkingu przy pochylni Jelenie (https://maps.app.goo.gl/xXJcA58uDfra9epYA) i zrobić kilkugodzinną wycieczkę do Buczyńca tam i z powrotem mijając po drodze kolejne pochylnie.

Naszym celem tego dnia był właśnie kemping w Buczyńcu (https://maps.app.goo.gl/w4qdyENXACWfXg2X7, 56 zł za naszą dwójkę). I tu kolejna niespodzianka. Kemping ten to duży i dobrze utrzymany teren, na miejscu dosłownie kilka kamperów, cisza i spokój. W porównaniu do poprzedniej nocy w Malborku była to całkowita odmiana, bo kemping położony jest w lesie i nie ma ani żadnych hałasów, ani świateł. Tym razem wyspaliśmy się doskonale.

Dzień 2

Przy porannym krzątaniu zaczęły dochodzić do nas dziwne dźwięki. Okazało się, że ruszył ruch na pochylni, który odbywa się w wakacje w godzinach 7.00-19.00. W dniu poprzednim nad Kanał dotarliśmy dosyć późno i pochylnie były już nieczynne, ale teraz mogliśmy już na żywo zobaczyć jak pracują te urządzenia. A jest o tyle łatwiej, bo pole kempingowe graniczy z pochylnią, i żeby zobaczyć przewożone statki, nie trzeba się nigdzie ruszać. Można to robić właściwie pijąc kawę przy namiocie.

Po dwóch statkach, którym przyglądaliśmy się jak przejeżdżały przez pochylnię ruszyliśmy w dalszą trasę Szlakiem Kanału Elbląskiego. Jak nazwa wskazuje, szlakiem tym dojechaliśmy do Elbląga. Tuż za miastem „przejął” nas szlak EuroVelo 10/13, który przez Żuławy prowadzi nad morze. Delektowaliśmy się przestrzenią wokół nas oraz płaskimi terenami i równymi drogami. Trasy na Żuławach muszą być dobre, bo podczas jazdy przez Nowy Dwór Gdański dołączył do nas rowerzysta, który wcześniej mijał już nas na rowerze szosowym. Okazało się właśnie kończył swój trening, tylko dokręcał jeszcze brakujące kilometry do pełnych … 200 km 😉. Na Żuławach mijaliśmy znane już nam domy podcieniowe, zabytkowe cmentarze mennonitów oraz sentymentalnie odwiedziliśmy marinę w Rybinie, z której swego czasu czarterowaliśmy jacht.

Pogoda dopisywała, nie spieszyliśmy się i do Jantaru dotarliśmy pod wieczór. I tu, przy samym morzu pogoda się zmieniła. Zrobiło się zimno i wietrznie, po zmroku zaczął lać deszcz, a w nocy to przeszedł w ogóle jakiś huragan. Zdążyliśmy jednak zameldować się na polu namiotowym Młody Delfin (https://maps.app.goo.gl/CcbLXCapzyRJEk5F9, 70 zł za naszą dwójkę), przywitać się z morzem i wrócić na zasłużoną pizzę.

Dzień 3

W nocy wywiało się, wypadało, a rano było już cieplej, spokojniej, chociaż mgliście. Tradycyjnie po śniadaniu oraz porannej kawie zwinęliśmy klamoty i ruszyliśmy w trasę. Szlakiem Euro Velo 10/13 przejechaliśmy kawałek do przeprawy promowej w Mikoszewie, po czym odbiliśmy Wiślaną Trasą Rowerową  R9 na południe wzdłuż Wisły z powrotem w kierunku Malborka. Tak na marginesie, to musiało chyba jakieś fatum wisieć nad naszym wybrzeżem w tym okresie, bo gdy tylko oddaliliśmy się nieco od morza, znów wyszło słońce i zrobiło się gorąco… Do Malborka dojechaliśmy szybko i sprawnie, bo trasa wiodła nas szosami i jechaliśmy z wiatrem :-).

Wyjazd zaliczamy do jednego z ciekawszych, choć pierwszy dzień jazdy był najsłabszy pod względem atrakcji i widoków, ale za to zrobiliśmy kilometry ;). Malbork zdecydowanie warto odwiedzić, polecamy poza weekendami ze względu na tłumy turystów. Pochylnie przeniosły nas w czasie i były sztosem. Aż dziwne, że nie zostały jeszcze wpisane na listę UNESCO. Żuławy natomiast nas wyciszyły i dały frajdę z jazdy po równym terenie z fajnymi klimatami oraz widokami na kanały.

Ps. Po Kanale Elbląskim pływają statki turystyczne, więc można również doświadczyć jazdy statkiem po trawie 😉

Pobierz trasę GPX

Przewijanie do góry