Drezno – Meissen – Radeburg – Drezno

Data: 22-24.08.2025

VeloPlanner

Dzień 1

To już drugi raz, kiedy w piątek po pracy dojechaliśmy do Drezna na podziemny parking pod operą. Jest to bardzo dobre miejsce, żeby zostawić samochód na czas wycieczek, bo jest bezpiecznie, tanio (6 EUR/dobę), w centrum i przy samym szlaku rowerowym (https://maps.app.goo.gl/Ea1w42QD83oZz7ZL7).

Było już dosyć późno więc na ten dzień zaplanowaliśmy krótki dojazd na bardzo kameralny i spokojny kemping Rehbocktal (https://maps.app.goo.gl/iw1LoVP67BvfbH44A, 23,00 EUR za naszą dwójkę).

Dzień 2

Zaczęliśmy od zwiedzania Miśni (Meissen). Mieliśmy ciężkie rowery, więc wjazd pod górę trochę by nam zabrał sił i czasu, ale na szczęście jest winda, do której spokojnie zapakowaliśmy się z dwoma rowerami. Przeszklona winda jedzie po torze wzdłuż stoku góry, na której znajduje się cały kompleks pałacowy. Mieliśmy więc panoramiczny widok na okolicę, a cena za tę przejażdżkę, to 1,50 EUR za osobę. Warto. Trzeba sobie zarezerwować nieco więcej czasu już na górze, bo plątanina zabytkowych uliczek wciąga…

Po Maissen ruszyliśmy w kierunku Radeburga, zwiedzając po drodze zamek na wyspie w Moritzburgu (https://maps.app.goo.gl/JdF52hweVSNW185RA). Po drodze dookoła nas na zmianę ze słońcem krążyły deszczowe chmury i kilka razy musieliśmy chować się przed krótkimi, ale intensywnymi ulewami. 

Drugą noc spędziliśmy na kempingu w Radeburgu (https://maps.app.goo.gl/r1uNx3isQjEe1DmM6), gdzie mieliśmy miłą niespodziankę cenową, bo za fajne warunki zapłaciliśmy 13,00 EUR.

 

Dzień 2

Po śniadaniu i wysuszeniu namiotu ruszyliśmy w trasę. Do Drezna mieliśmy blisko, bo zaledwie 30 km, ale dzięki temu postanowiliśmy pozwiedzać wreszcie Drezno. Jakoś zawsze tak wychodziło, że był to dla nas wyłącznie punkt startowy i końcowy, a samo zwiedzanie Drezna zostawialiśmy „na później”. Tym razem mieliśmy więcej czasu przed powrotem do domu, a i pogoda również się wyklarowała. Grzech było odpuścić ;).

Wycieczka ta, po raz kolejny, utwierdziła nas w przekonaniu, że warto wybrać się na niemieckie szlaki, bo są one dobrze przygotowane, nie są zatłoczone, a kultura jazdy niemieckich kierowców znacząco przewyższa naszych mistrzów kierownicy, którzy czasami najchętniej widząc rowerzystów przed sobą, dodaliby gazu i włączyli tylko wycieraczki… Tam czujemy się po prostu dużo bezpieczniej na drogach publicznych niż w Polsce.

 

Pobierz trasę GPX

Przewijanie do góry