Data: 30.04-02.05.2026
VeloPlannerPobierz trasę GPX
Co było dobre, co trudne.
Trasa bardzo malownicza. W pierwszym dniu praktycznie same drogi asfaltowe pośród pól z bardzo małym natężeniem ruchu. Jezioro Gopło czasem udało się zobaczyć z daleka, bo jest niewiele miejsc, gdzie da się dojechać do jeziora. Warto zajrzeć do ośrodka Catalpa, poza tym Kruszwica z Mysią Wieżą.
Dzień drugi w Powidzkim Parku Krajobrazowym to zupełnie inne rejony – lasy, jeziora i bardzo dużo piaszczystych dróg. Początkowo mieliśmy w planach objechanie również jeziora Niedzięgiel, ale przez te piachy nie daliśmy rady i zawróciliśmy w Wylatkowie, dostaliśmy trochę w kość. Ale w sumie warto było od czasu do czasu się pomęczyć, bo trasa okazała się piękna.
Nocleg i jedzenie.
Pierwszą noc spędziliśmy na kempingu w Marinie w Mielnicy (90 zł za noc (!), dostęp do prądu, czyste toalety i prysznic, bardzo kameralnie). Drugą noc spędziliśmy w Przybrodzinie (53 zł, duże pole pełne życia), chociaż pierwotnie planowaliśmy na Dzikiej Plaży w Powidzu. Pojechaliśmy tam, ale było ciemno, bezludnie i kompletnie bez klimatu. Wróciliśmy więc do Przybrodzina, gdzie było życie, sklep i pełny węzeł sanitarny.
Wskazówki dla innych
Piękne tereny, dla nas odkrycie, chociaż w Powidzu byliśmy wcześniej wielokrotnie, to jedynie na żaglach, natomiast na rowerach pierwszy raz i jesteśmy bardzo zadowoleni i na pewno jeszcze tam wrócimy.
Na koniec zawitaliśmy jeszcze do Lichenia, sanktuarium robi niesamowite wrażenie swoim rozmachem, skalą i architekturą. Zdecydowanie warto odwiedzić niezależnie od tego czy jesteś religijny, czy nie ;).





























