Gdynia – Dębki – Łeba – Rowy – Ustka

Data: 01-04.05.2025

VeloPlanner

Nasza pierwsza wielodniowa wyprawa! Nowe rowery z nowym ekwipunkiem, które zdążyliśmy weekend wcześniej potestować na trasie w okolicach Milicza, aż rwały się do jazdy. 

Na pierwszą wyprawę wybraliśmy fragment trasy R10 od Trójmiasta do Ustki. Nie wiedzieliśmy jak nam pójdzie, czy dopisze nam pogoda, czy damy radę kondycyjnie, czy wytrzymamy sami ze sobą, bo nie mieliśmy doświadczenia w wielodniowych wyprawach rowerowych.  Jednodniowe tak, ale wielodniowe – to dla nas była nowość. Dlatego emocje były duże ;). Staraliśmy się jednak przygotować do wyprawy jak najlepiej. Przeczesaliśmy internet i youtube’a w poszukiwaniu relacji innych rowerzystów z tej trasy, zaplanowaliśmy noclegi alternatywne na każdy odcinek (majówka była jeszcze zimna i pojechaliśmy bez namiotu z nastawieniem na nocowania w kwaterach prywatnych), sprawdziliśmy różne połączenia kolejowe i oczywiście prognozę pogody, a zwłaszcza wiatry, jakie miały nam towarzyszyć prze najbliższe kilka dni. I pojechaliśmy. 

Dzień 1

Zaczęliśmy w Ustce. Po noclegu spędzonym Pod brzozami (https://maps.app.goo.gl/2NqYppsgQzXVGkx97, 200 zł) pojechaliśmy na dworzec, gdzie zostawiliśmy samochód (parking przy dworcu w Ustce jest darmowy dla samochodów osobowych i monitorowany – duży plus dla miasta). Tam wsiedliśmy do pociągu do Słupska, gdzie z kolei mieliśmy przesiadkę na kolejny pociąg, już docelowy do Gdyni (bilety na ten pociąg kosztowały nas 70 zł za 2 os. z rowerami). Na miejscu byliśmy o 10.30 i mieliśmy cały dzień przed sobą.  

Po śniadania i kawie w dworcowym Mac’u, zaczęliśmy oczywiście od odwiedzin w porcie, po czym ruszyliśmy na szlak. Pogoda była super, trasa dobrze oznakowana i łatwa, to i humory były bardzo dobre. Na nocleg zatrzymaliśmy się w Dębkach w pokojach gościnnych u Eryki (https://maps.app.goo.gl/jQaYyaPgMugHuSAC8). Tu mieliśmy mały problem, bo mogliśmy zapłacić tylko gotówką, a w Dębkach przed sezonem nie ma bankomatu… Całe szczęście jest Żabka, z której mogliśmy wypłacić pieniądze, tylko musieliśmy poczekać aż uzbiera się rano wystarczająca ilość gotówki u pani w kasie ;). Od tamtej pory zawsze mamy już ze sobą jakiś zapas gotówki.

Dzień 2

Zaplanowaliśmy na ten dzień niedługi odcinek, bo ok. 40 km do Łeby. Raz, że nigdzie nam się nie spieszyło, a dwa, chcieliśmy spać nad morzem w miejscowości, która „żyje” również poza sezonem, a następną miejscowością po przejechaniu przez Słowiński Park Narodowy były Rowy, oddalone o ok. 100 km, co było dla nas już za daleko. Dlatego niespiesznie jechaliśmy dalej praktycznie sami na całej trasie.

Na nocleg zatrzymaliśmy się w Pokojach Nowakowscy (https://maps.app.goo.gl/qVmBskFRkQDAjbqeA). 

Dzień 3

Bardzo fajny odcinek, który wiódł przez Słowiński Park Narodowy i wokół jeziora Gardno. Było słonecznie, ale trochę wietrznie (zimny wiatr w twarz :(). W Rowach nocleg mieliśmy w Morskim Zakątku (https://maps.app.goo.gl/oQ4ESkRsCUXSX7xR6). 

Dzień 4

Dojazd do Ustki i zakończenie naszej pierwszej wyprawy.

Szlak został przetarty, wszystko poszło super i po tej wyprawie, wiedzieliśmy już na 100%, że ten sposób wspólnego podróżowania jest właśnie dla nas. Wiemy, że nie ma czego się bać, chociaż nie da się wszystkiego zaplanować (i być może właśnie to jest w tym wszystkim takie fajne?). Sprzęt się sprawdził, a zwłaszcza kaski, które mają wbudowane głośniki i mikrofony. Dzięki nim jesteśmy cały czas ze sobą połączeni i możemy rozmawiać przez całą drogę. To naprawdę fajna sprawa, bo czas szybciej leci i nie jest tak nudno na trasie, nie trzeba krzyczeć do siebie, żeby porozmawiać, a i jest bezpieczniej, bo można się nawzajem ostrzegać o dziurach czy nadjeżdżających samochodach. Wiemy też, jakie dystanse dzienne jesteśmy w stanie pokonywać dzień po dniu, a tym razem mieliśmy duże zapasy. Z pewnością pomoże nam to w planowaniu kolejnych wypraw. 

 

Pobierz trasę GPX

Przewijanie do góry